Ale przychodzi taki moment, w którym zaczynamy dostrzegać powtarzające się wzorce z przeszłości rodu, rodziny albo wpadamy w pętlę czegoś, co się nam powtarza, jakbyśmy byli na to skazani. Dopiero wtedy zaczynamy myśleć, że może coś jest nie tak, ale jako poważni "dorośli" nie chcemy "grzebać" w przeszłości / w dzieciństwie, bo nasz racjonalizm pokazuje nam nasz wiek fizyczny, nie widząc wieku emocjonalnego, gdzie często to nasze wewnętrzne dziecko prosi, byśmy się z nim na nowo spotkali. Często też, lojalność rodowa, wobec rodziców i ich historii, nie pozwala nam oddzielić historii od emocji i nie chcemy obarczać ich sobą. Nie potrafimy spotkać się z prawdą, nie mając świadomości, jak wiele tych wczesnych programów nami kieruje.
Latami poszukujemy siebie, korzystając z metod i technik, jakie zostały wypracowane przez psychologię, duchowość, ale nie wchodzimy w proces, tylko zbieramy szczątki czegoś, co akurat się pojawi. Nie składamy tego w całość i czujemy frustrację, zmęczenie i zniechęcenie. Zdejmujemy pewne warstwy - te najświeższe, ale nie widzimy, że to tylko kolejne zapisy, na pierwotnym zapisie. Rzadko dochodzimy do tego pierwotnego zapisu, rzadko dochodzimy do pełnego oczyszczenia swojej karty. Kasujemy to, co było nadpisane, ale nie wyrzucamy folderu głównego, dlatego za jakiś czas ponownie ten folder się zapełnia podobnymi zapisami - tym razem w innej scenerii i z innymi aktorami.
I to jest moment w którym uznajemy swoją winę, zaczynamy wpadać we wstyd, zwątpienie, bezradność i uznajemy, że "tacy jesteśmy" i zostawiamy ten zapis na naszej karcie. Wokół niego, organizujemy sobie życie, opowiadane sobie i innym historie o sobie, kodowane emocjami, by jeszcze bardziej podświetlić tę narrację, bo projekcja tego potrzebuje. Wtedy właśnie, pojawia się kolejne potwierdzenie i tu już proces się cementuje.
Ale to nie jesteś TY. To nie z Tobą jest coś nie tak. To zapis na Twojej białej karcie księgi życia, która została zapisana wzorcami, za nim Ty zaczęłaś zapisywać świadomie swoje. Ta karta potrzebuje gruntownego oczyszczenia, byś mogła zobaczyć przed sobą "czystą kartę". Może będzie lekko pognieciona, może naderwana, ale czysta. A na niej będziesz mogła dokonać nowych zapisów, w zgodzie ze swoim AUTENTYCZNYM JA, bez rodowych schematów, bez rodzinnych wzorców, bez emocjonalnych zapisów cierpienia.
To nowe spojrzenie na swoją kartę, gdy nie ma na niej nic, co by ciebie definiowało, może być trudne, dlatego tak wiele osób, nie ma odwagi, by na nią spojrzeć i ją oczyścić, bo boi się starty, boi się, ze nie będzie czego zapisać, że za dużo odpadnie. Ale ja z doświadczenia wiem, że nie wymazuje się z niej prawda, nie wymazuje się nic, co naprawdę było zgodne z nami.
Możesz oczyścić swoją kartę bez obwiniania, żałowania, wybaczania czy strachu, kiedy zrozumiesz, że te zapisy kiedyś służyły Tobie, że zostały zapisane były warunkami i świadomością tamtych czasów, że nikt tego nie zrobił, by Ciebie skrzywdzić, ale dlatego, że taką miał wtedy świadomość. Te osoby, które zapisywały Twoją kartę, same miały swoje zapisy, same miały swoje narracje, wzorce emocji, często nieukochania, odrzucenia czy niesprawiedliwości. ktoś tez tworzył ich zapisy, do których może nigdy nie sięgnęli, by je oczyścić. Oni nie mieli tej możliwości, bo dopiero teraz zaczynamy to wszystko rozumieć i dopiero teraz mamy możliwość dokonania prawdziwych zmian.
Kiedy uzmysłowisz sobie, że Twoi rodzice to dwoje obcych sobie ludzi, którzy weszli w związek ze swoimi zapisami, a z nich próbowali stworzyć coś na kształt zapisu własnego kodu, który przekazali Tobie, to zrozumiesz, że Ty robisz dokładnie to samo. Jeśli masz dzieci, niesiesz to wszystko przed siebie. Ich kod rodzinny, nie musi być Twój. Ale to od Ciebie zależy, co z tym zrobisz TERAZ. To dobry moment, by oczyścić swoje karty z powtarzających się zapisów i nie chodzi tylko o te, zapisane na rodowych kartach, ale przede wszystkim na Twojej karcie, która stworzyła Twoją tożsamość.
Nie każdy to zrobi, ale każdy ma ten sam schemat, pytanie czy mamy ochotę zobaczyć siebie bez tych wszystkich zapisów, jako czystą kartę, a następnie czy mamy odwagę, wziąć odpowiedzialność za zapisanie tej karty na nowo.
Każdy z nas ma za sobą historię, która nas ukształtowała, którą później próbuje dopasować do społecznej karty tego, co wypada, a co nie, co można, a czego nie, kim mogę być, a kim nie. Ale możemy siebie poznać tylko wtedy, gdy odważymy się spojrzeć na siebie, przez pryzmat tej opowieści.
Jeśli czujesz, że jesteś gotowa, to mój program może Tobie pomóc.
To 28 tygodniowy proces, który przeprowadzi Cię przez symbole, za którymi umieściłam to, czemu warto się przyjrzeć. Nie w kontekście terapeutycznym, ale uświadomienia, co nami kieruje w życiu. W mojej metodzie pracujemy technikami arteterapii, narracją, rysunkiem psychegraficznym, projekcją, by zintegrować każdy etap, robiąc miejsce na nowe. To nie jest TERAPIA, ani rozdrapywanie ran, ale dekodowanie tego, co już nie służy, by stworzyć miejsce na nowe - osobiste - kody życia, które poprowadzą cię na drogi Twojego kursu.